W ramach małej rozgrzewki, zanim na dobre zaczniemy
interesować się zawodami bieżącego sezonu, proponuję przyjrzeć się nieco bliżej
jednej z postaci, która nie dalej jak rok temu ogłosiła, że kończy karierę
amatorską. Daisuke Takahashi, bo o nim mowa, w październiku 2014 ogłosił oficjalnie,
że nie będzie już brał udziału w zawodach łyżwiarskich. Żeby móc zrobić kolejny krok w moim życiu, ruszyć dalej, muszę wycofać
się z zawodów. Powiedział komentując swoją decyzję. Dodał też, że nie wie
jeszcze w jaki sposób ułoży sie jego życie dalej. To było rok temu, po dwudziestu
latach od dnia, w którym Daisuke po raz pierwszy, mając osiem lat, założył na
nogi łyżwy.
W historii łyżwiarstwa figurowego Daisuke zapisał się przede
wszystkim jako pierwszy złoty medalista Mistrzostw Świata w kategorii solistów w
historii japońskiego łyżwiarstwa figurowego (Turyn 2010). Zresztą cała jego
kariera jest godna pozazdroszczenia, żeby wspomnieć chociaż fakt, że Daisuke
trzykrotnie brał udział w Igrzyskach Olimpijskich (Turyn 2006, Vancouver 2010,
Sochi 2014), w Vancouver zdobywając brązowy medal. Do tego dodać można choćby
dwa złote medale zdobyte podczas Mistrzostw Czterech Kontynentów (2008, 2011),
złoty medal zdobyty podczas Finału Grand Prix w Sochi (2012-2013) i chyba nikogo
nie trzeba przekonywać, że jego przejście na " łyżwiarską emeryturę" pozostawiło
w łyżwiarskim świecie lukę, której nie będzie łatwo zapełnić. Szczególnie, że
Daisuke wyróżniał się na tle pozostałych zawodników chyba od samego początku, a
przynajmniej początku seniorskiej kariery. Czy to fryzurą, czy strojem, czy muzyką,
czy co najważniejsze charakterystycznym stylem jazdy. Stylem zdecydowanie nie
do podrobienia. Żeby zrozumieć, trzeba po prostu zobaczyć. Dylemat, który z
jego programów na przestrzeni lat najbardziej zapadł mi w pamięć i który zrobił
na mnie największe wrażenie, nie trwał zbyt długo. Rok 2008, program krótki Cyber Swan, a już szczególnie te
wykonany podczas Mistrzostw Czterech Kontynentów (nieprzypadkowo zresztą
jednych z tych, które Daisuke zakończył stając na najwyższym miejscu podium). Dlaczego
ten? Myślę, że każdy, kto widział to wykonanie programu krótkiego do
alternatywnej aranżacji Jeziora
Łabędziego nie ma żadnych wątpliwości. Abstrahując od samej technicznej
strony na szczególną uwagę zasługiwała tu zdecydowanie interpretacja muzyki,
ogromna pasja, z jaką Daisuke wykonywał swój program od pierwszej do ostatniej
sekundy. W mojej prywatnej klasyfikacji ulubionych programów krótkich w
kategorii solistów ten wciąż i nieustająco zajmuje najwyższą pozycję, mimo że
od 2008 roku trochę innych już widziałam. Unikatowy jest cały program, ale
największe wrażenie zawsze robią na mnie obie sekwencje kroków. Nie pozostaję
więc nic, tylko obejrzeć go raz jeszcze.
Tatiana Volosozhar i Maxim Trankov również postanowili wziąć ślub w trakcie tego lata! Dokładnie rzez biorąc dzisiaj. W dodatku świadkami pana młodego byli między innymi Fedor Klimov, (Wicemistrz Olimpijski, jeżdżący w parze sportowej z Ksenią Stolbovą) i Stephane Lambiel, o którym chyba nawet nie trzeba już więcej wspominać kim jest :).
https://www.facebook.com/figureskatingmag?fref=nf
Jest to szczególnie ciekawe, biorąc pod uwagę nasze niegdysiejsze przekonanie, że Tatiana jest w związku ze swoim wcześniejszym partnerem, Cóż, pierwsze wrażenia bywają zwodnicze! Pytanie brzmi, kto następny ulegnie ostatnio popularnym trendom i dołączy do grona łyżwiarzy "zaobrączkowanych"!
A dla bardzo zainteresowanych mamy nawet filmik ze ślubu :)
Na początek chciałabym prosić o wybaczenie mojego wyjątkowo długiego braku aktywności. Przypuszczam, że wiele osób zdążyło już nawet zapomnieć, że współtworzę tego bloga, ale obiecuję jak najszybszą poprawę i postaram się to jakoś naprawić.
A więc, parę nie aż tak dawnych, choć też nie aż tak świeżych plotek!
Na początek: 20 czerwca 28-letnia włoska łyżwiarka, jeżdżąca w parze tanecznej z Lucą Lanotte, Anna Cappellini, aktualna wicemistrzyni Europy oraz Mistrzyni Europy i świata z zeszłego sezonu, wyszła za mąż za Ondreja Hotarka, Czecha, który również reprezentował Włochy, ale ze Stefanią Berton w kategorii par sportowych. Ekipa Blazing Blades oczywiście życzy im wszystkiego najlepszego i żałuje, że nie mogła wziąć udziału w hucznym weselu.
photo: Valentina Marchei
Wczoraj natomiast ślub wzięła skandynawska solistka, pochodząca z Finlandi, 27-letnia Mistrzyni Europy z 2009 roku, Laura Lepisto. Jej wybrankiem jest Tommi Huovinen, o którym niestety, ze względu na bariery językowe, nie mogę więcej zbytnio powiedzieć, poza tym, że ma niewiele wspólnego z łyżwiarstwem figurowym. Oczywiście cieszymy się również ich szczęściem i życzymy powodzenia na nowej drodze życia!
Natomiast Sacha Cohen (i zaznaczam, że nie mam tu na myśli znanego komika, męża Isli Fisher :P), 31-letnia Amerykanka, wicemistrzyni olimpijska z 2006 roku, 6 lipca zaręczyła się z Tomem Maysem! Tego, jak to określa, "najbardziej niesamowitego mężczyznę" poznała w zeszłym roku na imprezie Harvardzkiej Szkoły Biznesowej, a spotykać się zaczęli w październiku.
Gratulujemy też Nathalie Pechalat i Jeanowi Dujardin, którzy niedługo zostaną rodzicami! Dla 43-letniego zdobywcy Oscara będzie to trzecie dziecko, ale dla Nathalie pierwsze, a co najważniejsze, pierwsze wspólne dla ich obojga ;). Wieść o oczekiwanym potomku rozeszła się 27 czerwca. Z pewnością 32-letnia łyżwiarka, jeżdżąca niegdyś w parze tanecznej z Fabienem Bourzat, 2-krotna Mistrzyni Europy i uczestniczka francuskiego Danse avec Les Stars, poradzi sobie z nowym wyzwaniem, szczególnie, mając wsparcie bardziej już doświadczonego w tej kwestii, znanego na całym świecie aktora.
Jeśli ktoś ma natomiast ochotę dowiedzieć się czegoś na temat innej,
bardzo zaprzątającej naszą uwagę pary, i to z ust samych
zainteresowanych, polecam uroczy wywiad z Javierem Fernandezem i Miki Ando.
Na koniec dodam jeszcze tylko jedną, smutną wiadomość, nieco innej natury. Wczoraj, po długiej chorobie, zmarła matka jednego z najbardziej znanych solistów w historii łyżwiarstwa figurowego, Evgeniego Pluschenki. Łączymy się w bólu z Pluszenkogrodem i składamy szczere kondolencje.
W parach sportowy nie ma kategorii "ja" albo "ty", jest tylko "my" powiedział jeden z najbardziej utytułowanych zawodników w historii polskiego łyżwiarstwa figurowego, Mariusz Siudek w niedawnym wywiadzie dla Absolute Skating. O parze sportowej Dorota Zagórska/Mariusz Siudek słyszał z całą pewnością każdy szanujący się fan łyżwiarstwa figurowego w Polsce, jak i zresztą na całym świecie. Podnoszenia wykonywane przez tą parę w programach nie miał sobie równych i wciąż wywierają one niezwykłe wrażenie i nie ustępują w niczym tym wykonywanym przez aktualnych mistrzów.
Co stało się z Dorotą i Mariuszem po zakończeniu kariery sportowej? Podobnie jak wielu innych zawodników przeszli na drugą stronę bandy i zajęli się trenowaniem. Niedawno refleksjami na temat łyżwiarstwa figurowego i doświadczeń nabytych jako trener Mariusz Siudek podzielił się w wywiadzie dla Absolute Skating. Poniżej przytaczam kilka najciekawszych fragmentów.
Absolute Skating: Jak sądzisz, dlaczego jest tak niewiele par sportowych wśród zawodników w Europie Centralnej? Mariusz Siudek: Wydaje mi się, że problemem jest ogólnie niewielka liczba łyżwiarzy. Dodatkowo w przypadku par sportowy naprawdę trudno znaleźć zawodnika i zawodniczkę, którzy będą się dobrze ze sobą zgrywali. Ponadto z zainteresowaniem łyżwiarstwem figurowym szczególnie ciężko u chłopców, prawdę mówiąc w moim klubie prawie nie ma chłopców. Ponadto konkurencja par sportowych jest naprawdę niebezpieczna. Jest spora część dzieciaków, która już raz próbowała sił w tej konkurencji i po nawet drobnym wypadku nie chcą więcej do tego wracać. AS: Jeśli łyżwiarz decyduje się na trenowanie i występowanie w parach sportowych, co jest niezbędne?
MS: Przede wszystkim musimy znaleźć zawodnika i zawodniczkę, którzy będą do siebie pasowali. Jeśli nie będą się umieli porozumieć między sobą, to ciężko będzie im stworzyć duet. Poza tym partnerka nie może być zbyt "duża", a partner powinien być solidnej budowy, silny i zdecydowanie większy niż jego partnerka. No i oczywiście potrzebują trenera.s.
AS: Jeśli doświadczony zawodnik chce przejść z konkurencji indywidualnej do par sportowych, co może być dla niego najtrudniejsze? MS: Zawodnik musi uświadomić sobie, że zawsze jest obok niego ta druga osoba, że nie jest sam. Musi przestać myśleć w kategoriach "ja" i przejść do myślenia "my". Najtrudniejsze przyjąć i zaakceptować, że już nie jest najważniejszy jako jednostka. AS: Ciężko jest emocjonalnie zaakceptować błąd partnera? Fakt, że nawet jeśli ja wykonam wszystko czysto, to ta druga osoba może popełnić błąd i to przekreśli nasze szanse.
MS: To jest jedna z poważniejszych trudności, jakie niesie w sobie konkurencja par sportowych. Jeśłi decydujesz się jeździć z kimś musisz nauczyć się że nie ma juz "ja" albo "ty", teraz zawsze jest tylko i wyłącznie "my". Nawet jeśli mój partner czy partnerka popełnił błąd nigdy nie powienieneś myśleć czy mówić "on"/"ona" zawiodła. To my popełniliśmy błąd, to nasza wina. Jeśli odnosimy sukces, to przeżywamy go wspólnie, jako nasz, dzielimy się się nim. Jeśli przegrywamy jest dokładnie tak samo. AS: Czy moze się zdarzyć, że z fizycznego punktu widzenia dany zawodnik świetnie sprawdza się w konkurencji par, ale jednocześnie mentalnie nie jest w stanie sie odnaleźć w tej sytuacji?
MA: Oczywiście. Znam bardzo wielu zawodników, którzy nigdy nie mogliby występować w konkurencji par właśnie z tego powodu. Kiedy wychodzicie na tafle jako para musisz pamiętać, zę teraz liczycie się oboje tak samo. Do tego nie można podejść na zasadzie Ja jestem gwiazdą, a tam to po prostu ktoś ze mną. AS: Na ile istotne dla trenera jest czy posiada on doświadczenie jako zawodnik? MS: Jest to dość istotne, ale nie kluczowe czy niezbędne. Jest wielu trenerów, którzy wcześniej nie jeździli, ale umieją pracować z młodzieżą, wiedzą jak uczyć młodych, a jednocześnie jest wielu byłch zawodników, którzy nie mają predyspozycji by stać się naprawdę dorymi trenerami.
Brian Joubert bierze udział we francuskim Tańcu z Gwiazdami. Jego
partnerką jest pochodząca z Australii Katrina Patchett. Po pierwszym
tańcu zajmują drugie miejsce, ex aequo z dwoma innymi parami, w których
możemy oglądać miedzy innymi równie dobrze znaną entuzjastom łyżwiarstwa
figurowego Nathalie Péchalat.
To nie żadna pomyłka, a news prawie z ostatniej chwili, bo pierwszy odcinek wyemitowano we francuskiej telewizji TF1 wczoraj, czyli w sobotę 27 września.
Kto ciekaw wszelakie szczegóły dostępne są na oficjalnej stronie programu Danse avec les Stars
Brian Joubert i Katarina Patchett, http://www.tf1.fr/
Jak wspominałam w tej samej edycji popularnego programu rozrywkowego można też oglądań inną łyżwiarkę Nathalie Péchalat, której partneruje francuski tancerz Grégoire Lyonnet.
Nathalie Pechalat i Gregoire Lyonnet, http://www.tf1.fr/
Złośliwi na te doniesienia powiedzieliby pewnie, że jakoś trzeba na życie zarobić, ale w przypadku Jouberta przyszła mi zgoła inna myśl do głowy. Pamiętam jak nie raz i nie dwa powtarzał, że chciałby spróbować sił w parach sportowych. I tak sobie myślę, kto go tam wie, czy to nie jest niezwykle przemyślny plan przygotowań do kolejnego etapu kariery łyżwiarskiej ;-P
Kim Lucine kończy dzisiaj dokładnie 26 lat. Starość - nie radość, ale przecież nie jest jeszcze tak źle. Być może jego osiągnięcia w dotychczasowych zawodach nie są zbyt wielkie, przez co nie zagwarantowały mu wielkiej sławy, ale cała ekipa Blazing Blades po obejrzeniu na żywo jego programów stała się momentalnie jego wiernymi fankami.
Czy były to aż tak powalające programy? Cóż, nie każdy ubrałby się w brązowy strój w zielone liście i udawał małpę w programie do Księgi Dżungli, czy też udawał Super Mario w charakterystycznym, czerwono-granatowym stroju, doklejonych wąsach i czapeczce, oczywiście do muzyki z tej popularnej gry. Nie każdy też po zejściu z lodu zarzuciłby sobie na szyję sztuczne kwiaty i specjalnie wrócił się by podpisywać autografy i uśmiechać się do zdjęć.
www.accompagnement-sportif.com
Francuz od sezonu 2010-2011 jeździ dla Monako. Federacja tego kraju zaproponowała mu startowanie w ich barwach narodowych, gdy skończył jeździć dla Francji po kontuzji kolana. Kiedy w 2010 roku występował w Nicei, z trybun kibicował mu nawet sam książę Monako, Albert II.
Łyżwiarz na razie nie skacze poczwórnych skoków, gdyż każda próba podobno kończy się jakąś kontuzją. Ma jednak oryginalny, przykuwający uwagę styl, o czym świadczy, że jeden z jego strojów został nawet wyróżniony na stronie Cosmopolitana :D
Valentina Marchei i Ondrej Hotarek jako nowa włoska para sportowa... Valentina
Marchei od kolejnego sezonu będzie reprezentowała Włochy równolegle w dwóch
kategoriach: solistek i par sportowych. Takie oto newsy przyniosły nam ostatnie tygodnie. Zaskakujące? Z całą
pewnością, ale z drugiej strony...Czemu by nie?
Wielu łyżwiarzy docierając do takiego punktu swojej kariery, w jakim
znaleźli się zarówno włoska solistka Valentina Marchei, jak i występujący w
konkurencji par sportowych Ondrej Hotarek, podejmuje decyzję o wycofaniu się z dalszego
udziału w zawodach, czyli innymi słowy, o zakończeniu kariery. Valentina i
Ondrej postanowili jednak, że to może być równie dobry moment na
"rozpoczęcie od nowa" i tak oto Włosi zyskali nową parę sportową - Valentinę
Marchei i Ondreja Hotarka.
Pierwsze nasuwa się pytanie skąd w ogóle taki pomysł? Wydawałoby się że
tak Valentina (28 lat), jak i Ondrej (30 lat) po prostu zakończą karierę.
Argumentów za takim rozwiązaniem wydawało się całkiem sporo. No bo wiek i coraz
młodsi rywale, z którymi coraz trudniej wygrywać. Z drugiej strony obydwoje
mają za sobą już wieloletnie występy w międzynarodowych zawodach łyżwiarskich i
zdawałoby się, że będą po prostu zmęczeni tym długoletnim obciążeniem zarówno
psychicznym, ja i fizycznym. Dodatkowo Ondrej dopieroco rozstał się ze swoją partnerką Stefanią
Breton i najbardziej prawdopodobne zdawało się, że nie będzie szukał innej. No
ale skoro szukać za bardzo nie musiał, bo ta znalazła się sama?
Valentinę po Igrzyskach rozpierała energia i kiedy pojawiła się możliwość,
żeby zaczęła jeździć w parze z Ondrejem nie wahała się zbyt długo. Dla kogo ta
zmiana będzie trudniejsza? Z całą pewnością dla obu stron jest to "skok na
głęboką wodę". Marchei dotąd trenowała i występowała jako solistka więc
przed nią nie lada zadanie nauczenia się jeżdżenia w parze i to najtrudniejsze
nie muszą się wcale okazać elementy techniczne specyficzne dla tej konkurencji (m.in.
wyrzucane skoki, spirale, podnoszenia). Największym wyzwaniem może być
przestawienie się na jazdę w pełnej synchronizacji z partnerem. Dla Ondreja to
znów niejako zaczynanie od zera, dopasowanie się z nową partnerką, która
dodatkowo dopiero wdraża się w zawiłości i trudności czyhające na zawodników w tej
konkurencji.
Czy zobaczymy ich na najważniejszych międzynarodowych zawodach już w tym
sezonie? Jeśli tylko uda im się zgromadzić wystarczającą liczbę punktów, by
zakwalifikować się do Mistrzostw Europy, to z całą pewnością tak. Sami
zainteresowani zapewniają zresztą, że przygotowania idą pełną parą i program
krótki do muzyki Malaguena, (choreografia:
Massimo Scali) jest już gotowy.
Po zakończeniu kariery przez Carolinę Kostner to właśnie Valentina jest
włoską solistką numer jeden. Od teraz będziemy ją oglądać w dwóch
konkurencjach: par sportowych i solistek, bo jak zapewnia na razie nie ma
zamiaru rezygnować z występów w konkurencji indywidualnej. Przyznaje, ze lekko
nie będzie i jeżeli naprawdę uda im się z Ondrejem stworzyć poważną parę sportową,
o przyjdzie moment w którym będzie musiała wybrać jedną z tych dwóch
konkurencji. Na razie jednak będzie próbowała swoich sił w obu.
Znany nam wszystkim bardzo dobrze ze swych budzących kontrowersje zachowań, stylu ubierania, czy ogólnie sposobu bycia Johnny Weir kończy dziś całe 30 lat! Kto by pomyślał, że czas tak szybko leci.
epichaila.tumblr.com
Cóż można o Johnnym wyjątkowego powiedzieć? Zaczął jeździć mając 12 lat, po zainspirowaniu się obejrzanym w telewizji występem Oksany Baiul, a jak wiadomo, większość łyżwiarzy zaczyna trenować od około 4 roku życia. Po niecałym roku skakał już skoki potrójne, które do najłatwiejszych nie należą. Później było już tylko lepiej. W sezonie 2007/2008 zajął nawet 3 miejsce na Mistrzostwach Świata, nie wspominając o tym, że dwa lata wcześniej na Olimpiadzie był na pozycji 5, co jak na o tyle krótszy okres trenowania w porównaniu do innych wskazuje na wrodzony talent.
Johnny wniósł wiele do łyżwiarskiego świata. Jego styl jazdy był, a właściwie jest oryginalny i ciekawy, zawsze ma też fascynujące pomysły co do strojów. Oprócz łyżwiarstwa nagrał też piosenkę, kręcił programy telewizyjne dotyczące swojego życia, napisał książkę i udzielał się jako model.
lustralboy.com
Z pewnością łyżwiarski świat nigdy nie zapomni o Johnnym, który wciąż zaskakuje nas swoimi nietypowymi pomysłami na różnego rodzaju galach. A dziś cała ekipa Blazing Blades życzy Johnny'emu wszystkiego najlepszego z okazji urodzin i żeby przez wiele jeszcze lat zachwycał nas swoimi występami!
We wtorek (10 czerwca 2014) Charlie White oświadczył się Tanith Belbin. A ona powiedziała tak! Choć nie można być całkiem pewnym czy akurat we wtorek. W każdym razie, tego dnia Charlie zdał raport z tego ważnego w ich życiu wydarzenia na Instagramie.
www.people.com
Nie mógłbym prosić o ładniejsze tło dla najważniejszych momentównaszego życia. Hashtag powiedziała tak!!!
Tanith Belbin podobno nie przejmuje się faktem częstych założeń ludzi, że Charlie White i Meryl Davis są parą. Nie zasmuca jej nawet to, że wiele komentarzy pod zdjęciem na Instagramie, to lamenty, że to nie Meryl właśnie zaręczyła się z Charliem.
Ona to rozumie. W 2006 roku zdobyła srebrny medal ze swoim partnerem - Benjaminem Agosto. Wszyscy ludzie uważali, że się ze sobą spotykają. To coś nieuniknionego dla par tanecznych. Jej zrozumienie bardzo ułatwia mi życie.
Szóstego czerwca czeski łyżwiarz Michal Brezina ogłosił, że wraca do swojego poprzedniego trenera Karela Fajfra. W związku z tym przenosi się z powrotem do Europy, a dokładniej do Oberstdorfu położonego w Niemczech. Jeszcze dwa lata temu, przenosząc się do New Jersey, żeby trenować z Viktorem Petrenko, mówił: Po prostu poczułem, że potrzebuję czegoś nowego. Trenowałem w Oberstdorfie przez sześć lat. Nigdy nie powiedziałbym, że moi trenerzy (Karel Fajfr i Petr Starec) byli źli lub cokolwiek; byłem drugi po krótkim na MŚ, więc wszystko było dobrze. Po prostu poczułem, że potrzebuję zmiany.
Ponadto, był także bliżej swojej dziewczyny, Allison Reed, co z pewnością nie było bez znaczenia. Musiał się jednak przystosować do tego, że nagle dzielił lodowisko z innym łyżwiarzem, a mianowicie z Johnnym Weirem, choć do tej pory trenował sam. Mimo wszystko, nawet to go cieszyło, uważał to za dodatkową motywację podczas treningów.
Widocznie Michal ponownie poczuł potrzebę zmiany, a może raczej potrzebę powrotu na stare śmieci. Nie mogę się doczekać powrotu do Oberstdorfu, żeby ponownie zacząć trenować z moim trenerem - mówi. Chcę podziękować Viktorowi Petrenko za jego rady i przewodnictwo. Jest cudownym trenerem i pozostajemy w bardzo dobrych stosunkach.
Dzisiaj o Tomasie. Tomasie Vernerze. Dlaczego? Z bardzo prostej przyczyny. Dziś właśnie przypadają jego 28. urodziny.
Tomas, podobnie jak wielu innych łyżwiarzy "z jego pokolenia" (że tak przewrotnie ich zaklasyfikujemy) należy do grona tych łyżwiarzy, którzy sezonem 2013/2014 zakończyli karierę amatorską. Innymi słowy, wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że więcej na zawodach Czecha nie zobaczymy. I choć bywało z nim różnie, to będzie nam go zdecydowanie brakowało.
Tego, że bywało różnie nie trzeba chyba nikomu, kto choć troszkę śledził zawody łyżwiarskie w ostatnich latach, specjalnie udowadniać. A kto nie wierzy, wystarczy, ze przyjrzy się rezultatom Czecha na zawodach w latach 2007-2014. Na Mistrzostwach Świata najwyżej udało mu się wspiąć na 4. miejsce w 2007 i potem w 2009 roku. Poza tym bywał tak 21., jak 10. Do wyboru, do koloru. Na Mistrzostwach Europy szło mu zdecydowanie lepiej. Po raz pierwszy jako poważny pretendent do podium objawił się w Warszawie w 2007 roku, gdzie zajął drugie miejsce przegrywając tylko z Francuzem Brianem Joubertem. W kolejnym sezonie nie dał się już na Mistrzostwach Europy Joubertowi pokonać. Nie tylko jemu zresztą, bo w 2008 roku w Zagrzebiu Tomas wywalczył swój pierwszy (i jak się potem okazało także jedyny) tytuł Mistrza Europy. Niestety nie powtórzył już tego sukcesu i w kolejnych latach zajmował z dość szerokiego spektrum, bo od 11. w 2013 roku, poprzez 3. i 5. odpowiednio w 2011 i 2012, 10. w 2010, 6. w 2009 i wreszcie 7. miejsce w 2014 w Budapeszcie. Skąd taka huśtawka? Trzeba by pytać samego zainteresowanego, ale to co na pewno miało tu istotne znaczenie to stres. Dało się to bardzo wyraźnie zauważyć przed programem dowolnym podczas ME w Budapeszcie w tym sezonie. Po rozgrzewce, kiedy Czech czekał na swoją kolej, by wyjechać na lód było wyraźnie widać, z jak silnym stresem się zmagał. W pierwszej połowie programu dowolnego wydawało się, że udało mu się nad tym zapanować i jechał naprawdę świetnie, tylko potem, kiedy wydarzył się ten nieszczęsny bardzo nieudany piruet wydawało się, że Tomas nie wytrzymał już napięcia. I ten właśnie jego program dowolny zapadł nam chyba najbardziej w pamięć, bo podchodząc do niego Verner miał ogromne szanse na medal. Cóż...jak by to ująć...life is brutal...and ful of zasadzkas.Na szczęście w czasie Gali nie wydawało się, żeby Czech był specjalnie załamany wydarzeniami dnia poprzedniego.
Za co najbardziej Tomasa Vernera cenimy i zapamimętamy? Zdecydowanie za poczucie humoru, które uwidaczniało się szczególnie w programach pokazowych (ale nie tylko wtedy). Za ciekawe programy i za emocje, jakich dostarczał nam, za każdym razem, kiedy coś szło jakoś nie tak jak powinno było. Przede wszystkim jednak za bycie Tomasem Vernerem i robienie wszystkiego po swojemu iw sobie tylko właściwym stylu.
I za jeszcze jedno... Najbardziej przerażający kolorystycznie strój do programu krótkiego. Ten oto właśnie:
Tomas Verner, program krótki, ME Warszawa 2007
Przyznam bez bicia, ze dużo się nad tym strojem zastanawiałam, ale nie zrozumiałam do dziś dlaczego właśnie różowa koszula i ten naramienny szlajfek koloru jaskrawozielonego. Dlaczego taki stój Tomas wybrał do programu wykonywanego do Toccaty i Fugi Bacha? Cóż, co kryło się za tym wyborem pewnie się już nie dowiemy, ale niewątpliwie w moim prywatnym rankingu na najbardziej przerażające połączenie kolorystyczne ten strój wiedzie prym.
I z takim to miłym akcentem ekipa Blazing Blades łączy się w najlepszych życzeniach urodzinowych dla Tomasa! Sto lat Tomas!
Nie wszyscy może wiedzą, ale Viktor Pfeifer swego czasu uczył się grać na wiolonczeli i to nie tak ot sobie a muzom, a całkiem na poważnie. Przyszedł jednak moment, w którym musiał zdecydować - albo łyżwy albo wiolonczela. Wybrał to pierwsze. I z tego co mi wiadomo nie żałował, że podjął taką, a nie inną decyzję.
Dlaczego w ogóle dzisiaj o Viktorze? Otóż tak się składa, że dokładnie dziś przypadają jego 27. urodziny, a tak to już zawsze wychodzi, że przy
okazji urodzin (i to niekoniecznie własnych) nachodzą mnie liczne
refleksje natury wszelakiej. W tym przypadku refleksją wyjątkowo
nachalną jest ta, że Viktora nie zobaczymy już więcej na zawodach. Ot i
co. Jako jeden z wielu łyżwiarzy postanowił tym sezonem zakończyć swoją
karierę. Będzie nam go brakowało, to pewne. Bo mimo, że nigdy nie udało
mu się wbić do ścisłej czołówki czy to światowej czy europejskiej, a
jego najlepszym wynikiem na zawodach było ósme miejsce podczas
Mistrzostw Europy w sezonie 2012/2013, to w naszej prywatnej klasyfikacji zawsze plasował się bardzo wysoko, w grupie łyżwiarzy "zdecydowanie zasługujących na uwagę". To co Austriaka zawsze wyróżniało, to przede wszystkim charakterystyczny, styl jazdy (nie sposób było powiedzieć, że jeździ jak ten czy tamten łyżwiarz, imituje czyjś styl). Zawsze jeździł w sobie charakterystycznym stylu, co przejawiało się tez w doborze muzyki i stroju. No właśnie, stroju. Viktor zawsze tak jakoś to robił, że jego strój nie był ani zbyt obcisły, ani zbyt błyszczący, ani tym bardziej zbyt wydekoltowany, innymi słowy był po prostu dokładnie taki jak trzeba.
Prawdą
jest, że kariera łyżwiarska układała się Viktorowi bardzo różnie. Były
gorsze i lepsze momenty. Kiedy w 2006 roku zdecydował się wyjechać do USA i tam trenować Austriacka Federacja Łyżwiarska nie poparła jego decyzji i przestała wspierać go w jakikolwiek sposób. Doprowadziło to do tego, że Viktor zaczął powaznie zastanawiać się czy jest w stanie kontynuować karierę, a jeśli nawet, to czy wciąż chce reprezentować Austrię. I w ten oto sposób doprowadziło go to do zawieszenia kariery na dwa lata. Wrócił na zawody dopiero w 2008 roku. Jak już wspomniałam wcześniej, najlepszy wynik w karierze osiągnął podczas Mistrzostw Europy w sezonie 2012–13, kiedy to zajął ósme miejsce.
Co dalej, kiedy już jego łyżwiarska kariera dobiegła końca? Z tego, co mi wiadomo Austriak studiował ekonomię na Uniwersytecie w Delaware i planował później kontynuować naukę na studiach prawniczych, żeby w przyszłości zostać prawnikiem korporacyjnym.
Pozostaje nam trzymać kciuki, żeby udało mu się wdrożyć plany w życie.
A z okazji przypadających dzisiaj 27. urodzin cała ekipa Blazing Blades przesyła Viktorowi najlepsze najlepsze życzenia urodzinowe, pomyślności wszelakiej i powodzenia na nowej drodze życia!
(jakkolwiek podejrzanie to ostatnie by nie zabrzmiało...).
... i są tacy wśród łyżwiarzy, to nie żart, którzy biorą sobie to głęboko do serca i śpiewać zaczynają. Jak by się dobrze zastanowić, to i listę przebojów z ich twórczości dałoby się skonstruować ;-)
Pierwszym przykładem, który nasuwa mi się w tym kontekście momentalnie, jest oczywiście Johnny Weir. On nie tylko zaczął śpiewać, ale też miał plany nagrać płytę. Na razie skończyło się na jednym utworze o jakże chwytliwym tytule Dirty Love
Nie chcąc być gorszym od Johnny'ego o podobny wyczyn pokusił się też Stephane Lambiel i nagrał piosenkę promującą Art on Ice 2013.
Na nich dwóch oczywiście lista śpiewających łyżwiarzy się nie kończy, ale stanowią chyba najbardziej charakterystyczne przykłady fascynacji muzyką wśród łyżwiarzy.
A pamięta ktoś na przykład Emanuela Sandhu? Temu to się nawet zdarzało jednocześnie jechać i śpiewać... . Nieco inny mariaż z muzyką wybrał Jewgienij Pluszczenko i zamiast sam zacząć śpiewać wynalazł sobie Edwina Martona, który może i nie śpiewał, ale komponował specjalnie dla Pluszczenki i jeszcze akompaniował mu na żywo.
Cóż, poszerzanie horyzontów, wszechstronny rozwój, podejmowanie nowych wyzwań - wszystko to się chwali. No a przecież wieść gminna niesie, że śpiewać każdy może... ;-)
Na przykład amerykański łyżwiarz, Jason Brown, został ostatnio zaproszony, by otworzyć swoim rzutem grę MLB na Wrigley Field (można to obejrzeć na tutaj: https://www.facebook.com/photo.php?v=10152116424811342) Nawet nieźle mu poszło ;). Może planuje alternatywną karierę?
Tymczasem związek Johnny'ego Weir'a (co prawda on już w zawodach nie jeździ, ale nieważne ;P) z prawnikiem, Viktorem Voronovem, przechodził w ostatnim czasie ciężkie chwile. W ten związek z pozoru idealny już dawno zaczęły wkradać się nieporozumienia i problemy, które doprowadziły do złożenia przez Johnny'ego pozwu o rozwód.
Wszystko zaczęło się od dość gwałtownej kłótni małżonków, po której do ich drzwi zapukała policja, a sprawa ta (wyszło na przemoc domową, w dodatku z Johnnym jako agresorem) zakończyła się zakazem zbliżania się do siebie. Potrzeba było trochę czasu i Johnny ponoć przekonał męża do oddalenia tegoż wniosku, obiecując, że będą pracowali nad swoim małżeństwem, Sęk w tym, że jednocześnie Weir zdążył już złożyć pozew o rozwód, o czym Voronov nie wiedział...
Johnny podobno złamał Viktorowi serce. Prawnik przed związkiem z łyżwiarzem nie ujawniał swojej orientacji, a i na ślub przystał tylko dlatego, że kochał Johnny'ego. Dla łyżwiarza porzucił pracę, wspierał go i był przy nim. Po rozstaniu podobno bardzo cierpiał, ale wspierali go przyjaciele, rodzina i znajomi.
Trudno określić okoliczności całego zajścia, ale ogólnie rzecz biorą, stawiają one Johnny'ego raczej w złym świetle. Z drugiej strony, Weir twierdzi, że sprawa rozwodu była przez obydwóch panów wiele razy omawiana i Viktor był świadom, co się dzieje. Dla Johnny'ego Viktor przeprowadził się, zrezygnował z kariery zawodowej. Łyżwiarz twierdzi, że chciał, aby Viktor znalazł sobie jakąś pracę poza domem, ale ten wybrał własną ścieżkę: Utrzymywałem dwie osoby, i nawet jeśli nie wydaje się, by było to coś wielkiego, to pochodzę z niższej klasy średniej, która musi pracować bez względu na wszystko. - tak J.W. tłumaczył w jednym programie. - Jeśli nie możesz być adwokatem w tym tygodniu, lepiej znajdź pracę w przyszłym, w innym wypadku rachunki nie zostaną zapłacone. Niezależnie od takich czy innych wypowiedzi Weira, bliskie źródło twierdzi, że stosunki w małżeństwie Weir-Voronov zaczęły się psuć od kiedy Johnny znów wystąpił publicznie jako komentator na Olimpiadzie.
Na szczęście teraz, po wielu trudnych chwilach, kłótniach i nieporozumieniach, Johnny i Viktor znów są razem! Nie wiadomo, co doprowadziło do "rozejmu", ponieważ w o ile sprawę rozstanie roztrząsali dość obszernie na forum publicznym, to w przypadku "rozejmu" para chce zachować swoje prywatne sprawy dla siebie.
Kto uważnie śledził transmisje z tegorocznych Mistrzostw Świata w Saitamie, ze szczególną uwagą zaś przyglądając się publiczności w trakcie zmagań par tanecznych, być może zauważył wśród widowni pewną znaną twarz. Chodzi tu o francuskiego aktora, zdobywcę Oscara za główną rolę w filmie Artysta - Jeana Dujardin. Co bardziej dociekliwi zaczęli się pewnie zastanawiać skąd u tego pana taka nagła namiętność do łyżwiarstwa figurowego. Odpowiedź jest oczywiście bardzo prosta (choć wcale nie taka oczywista). Otóż Jeana Dujardin i łyżwiarstwo figurowe połączyła namiętność, choć niekoniecznie do samego sportu, raczej do...Nathalie Pechalat.
Saitama MŚ 2014 (sport24.lefigaro.fr)
Tak właśnie. Zauroczenie francuską łyżwiarką powiodło Artystę do dalekiej Japonii, co oczywiście nie umknęło ogólnej uwadze i w światku łyżwiarsko-plotkarskim zaczęło huczeć od plotek. Teraz jednak to już nie plotki, a całkiem oficjalne doniesienia o tym, że Nathalie Pechalat i Jean Dujardin są parą.
Ponoć zaczęło się od transmisji z Soczi, podczas których francuski aktor zobaczył Nathalie i nie mógł już o niej zapomnieć.
Jednak dopiero całkiem niedawno, gdy zdjęcie pary uświetniło jedno z wydań francuskiego Paris Match, oficjalna wiadomość rozeszła się szerokim kręgiem.
Obecność aktora na Mistrzostwach Świata skomentował zresztą nawet prezydent Francuskiej Federacji Łyżwiarskiej Didier Gailhaguet, mówiąc że Jean Dujardin był dla Nathalie ogromnym wsparciem podczas tych zawodów i podkreślając jak bardzo szybko zintegrował się on z całą francuską reprezentacją.
Zintegrował czy nie, dobrze że nie postanowił jeszcze sam zacząć trenować i wystąpić z Nathalie na zawodach, może nawet nakłonić ją do kontynuowania kariery i startu w kolejnych Igrzyskach. Wiadomo, zakochani miewają dziwne pomysły ;-)
Plotka, że Mistrzostwa Świata w Saitamie będą ostatnimi zawodami rosyjskiej pary tanecznej krążyła gdzieś w tle jeszcze zanim same zawody rozpoczęły się na dobre. Mimo wszystko jakoś ciężko było brać te pogłoski na poważnie. Jak się okazuje - niesłusznie. Plotka zmieniła się w konkretną informację i mamy niespodziankę. Koniec wspólnej kariery Eleny i Nikity ogłoszony przez samych zainteresowanych w wywiadzie dla R-Sport w poniedziałek 7 kwietnia.
commons.wikimedia.org
Co do powodów rozstania i tego, z czyjej inicjatywy stało się tak jak się stało, to roi się od sprzecznych informacji. Zgodnie z wersją wydarzeń Eleny rozstanie nastąpiło z inicjatywy Nikity. Z drugiej strony, jak to zwykle bywa w podobnych sytuacjach, błyskawicznie zaczęły się mnożyć plotki, że to Elena postanowiła wycofać się ze sportu i wyjść za mąż albo jeszcze lepiej, że jest w ciąży i z tego powodu nie może w kolejnym sezonie kontynuować startów. Pomysłów nie nie brakuje. No bo jak by się zastanowić, to można wymyślić jeszcze kilka równie barwnych wersji wydarzeń. Może to Nikita uznał, że dłużej nie wytrzyma w tym specyficznym układzie Ilinykh-Morozov-i on Katsalapov na doczepkę. A może Elena zakończyła swój związek z Nikolaiem Morozovem i w związku z tym kontynuowanie współpracy pomiędzy nimi stało się (jak by to ładnie ująć) mało komfortowe. Jak mówiłam, niezwykle atrakcyjnych z plotkarskiego punktu widzenia możliwości nie brakuje. Przy dobrych wiatrach dowiemy się czegoś sensowniejszego w swoim czasie.
skating-ritmica.forumfree.it
Na
razie kolorów sprawie dodają ciekawe doniesienia, że Katsalapov będzie
od teraz trenował w parze z Victorią Sinitsiną, zaś Elena z jej
partnerem Ruslanem Zhigansinem. Dodatkowo Nikolai Morozov miałby
trenować parę Katsalapov-Sinitsina. Tak czy siak wychodzi spore
zamieszanie.
Najdziwniejsze w całej sytuacji jest to, że naprawdę nic nie zapowiadało takiego obrotu sprawy. Elena i Nikita byli prawdopodobnie najbardziej obiecującym wśród młodych duetów wśród par tanecznych, a ten sezon dowiódł dobitnie, że stać ich na wiele. Kwestią czasu wydawało się kiedy sięgną po złoto czy to na Mistrzostwach Europy czy Świata, a w dłuższej perspektywie może i na Olimpiadzie. A teraz? Być może przyjdzie nam oglądać ich na zawodach, ale już nie jako parę, tylko rywali.