Translate this blog!

wtorek, 16 września 2014

Wszystkiego najlepszego Kim!

Kim Lucine kończy dzisiaj dokładnie 26 lat. Starość - nie radość, ale przecież nie jest jeszcze tak źle. Być może jego osiągnięcia w dotychczasowych zawodach nie są zbyt wielkie, przez co nie zagwarantowały mu wielkiej sławy, ale cała ekipa Blazing Blades po obejrzeniu na żywo jego programów stała się momentalnie jego wiernymi fankami.

Czy były to aż tak powalające programy? Cóż, nie każdy ubrałby się w brązowy strój w zielone liście i udawał małpę w programie do Księgi Dżungli, czy też udawał Super Mario w charakterystycznym, czerwono-granatowym stroju, doklejonych wąsach i czapeczce, oczywiście do muzyki z tej popularnej gry. Nie każdy też po zejściu z lodu zarzuciłby sobie na szyję sztuczne kwiaty i specjalnie wrócił się by podpisywać autografy i uśmiechać się do zdjęć.

www.accompagnement-sportif.com


Francuz od sezonu 2010-2011 jeździ dla Monako. Federacja tego kraju zaproponowała mu startowanie w ich barwach narodowych, gdy skończył jeździć dla Francji po kontuzji kolana. Kiedy w 2010 roku występował w Nicei, z trybun kibicował mu nawet sam książę Monako, Albert II.

Łyżwiarz na razie nie skacze poczwórnych skoków, gdyż każda próba podobno kończy się jakąś kontuzją. Ma jednak oryginalny, przykuwający uwagę styl, o czym świadczy, że jeden z jego strojów został nawet wyróżniony na stronie Cosmopolitana :D 


Wszystkiego najlepszego Kim! :)

wtorek, 12 sierpnia 2014

Valentina Marchei & Ondřej Hotárek

Valentina Marchei i Ondrej Hotarek jako nowa włoska para sportowa... Valentina Marchei od kolejnego sezonu będzie reprezentowała Włochy równolegle w dwóch kategoriach: solistek i par sportowych. Takie oto newsy przyniosły nam ostatnie tygodnie. Zaskakujące? Z całą pewnością, ale z drugiej strony...Czemu by nie?

Wielu łyżwiarzy docierając do takiego punktu swojej kariery, w jakim znaleźli się zarówno włoska solistka Valentina Marchei, jak i występujący w konkurencji par sportowych Ondrej Hotarek, podejmuje decyzję o wycofaniu się z dalszego udziału w zawodach, czyli innymi słowy, o zakończeniu kariery. Valentina i Ondrej postanowili jednak, że to może być równie dobry moment na "rozpoczęcie od nowa" i tak oto Włosi zyskali nową parę sportową - Valentinę Marchei i Ondreja Hotarka.

Pierwsze nasuwa się pytanie skąd w ogóle taki pomysł? Wydawałoby się że tak Valentina (28 lat), jak i Ondrej (30 lat) po prostu zakończą karierę. Argumentów za takim rozwiązaniem wydawało się całkiem sporo. No bo wiek i coraz młodsi rywale, z którymi coraz trudniej wygrywać. Z drugiej strony obydwoje mają za sobą już wieloletnie występy w międzynarodowych zawodach łyżwiarskich i zdawałoby się, że będą po prostu zmęczeni tym długoletnim obciążeniem zarówno psychicznym, ja i fizycznym. Dodatkowo Ondrej dopiero  co rozstał się ze swoją partnerką Stefanią Breton i najbardziej prawdopodobne zdawało się, że nie będzie szukał innej. No ale skoro szukać za bardzo nie musiał, bo ta znalazła się sama?

Valentinę po Igrzyskach rozpierała energia i kiedy pojawiła się możliwość, żeby zaczęła jeździć w parze z Ondrejem nie wahała się zbyt długo. Dla kogo ta zmiana będzie trudniejsza? Z całą pewnością dla obu stron jest to "skok na głęboką wodę". Marchei dotąd trenowała i występowała jako solistka więc przed nią nie lada zadanie nauczenia się jeżdżenia w parze i to najtrudniejsze nie muszą się wcale okazać elementy techniczne specyficzne dla tej konkurencji (m.in. wyrzucane skoki, spirale, podnoszenia). Największym wyzwaniem może być przestawienie się na jazdę w pełnej synchronizacji z partnerem. Dla Ondreja to znów niejako zaczynanie od zera, dopasowanie się z nową partnerką, która dodatkowo dopiero wdraża się w zawiłości i trudności czyhające na zawodników w tej konkurencji. 

Czy zobaczymy ich na najważniejszych międzynarodowych zawodach już w tym sezonie? Jeśli tylko uda im się zgromadzić wystarczającą liczbę punktów, by zakwalifikować się do Mistrzostw Europy, to z całą pewnością tak. Sami zainteresowani zapewniają zresztą, że przygotowania idą pełną parą i program krótki do muzyki Malaguena, (choreografia: Massimo Scali) jest już gotowy.

Po zakończeniu kariery przez Carolinę Kostner to właśnie Valentina jest włoską solistką numer jeden. Od teraz będziemy ją oglądać w dwóch konkurencjach: par sportowych i solistek, bo jak zapewnia na razie nie ma zamiaru rezygnować z występów w konkurencji indywidualnej. Przyznaje, ze lekko nie będzie i jeżeli naprawdę uda im się z Ondrejem stworzyć poważną parę sportową, o przyjdzie moment w którym będzie musiała wybrać jedną z tych dwóch konkurencji. Na razie jednak będzie próbowała swoich sił w obu.

sobota, 26 lipca 2014

Ile waży srebrny medal?

torontosun.com
Jak ciążyć potrafi srebrny medal zrozumiał podczas Olimpiady w Soczi Patrick Chan i wygląda na to, że nawet po upływie kilku miesięcy od jego zdobycia wciąż nie może na spokojnie o tamtym dniu myśleć. Jak tu się zresztą cieszyć ze srebra, kiedy złoto było w zasięgu ręki, kiedy zabrakło tak niewiele. Sytuacja robi się szczególnie trudna, gdy ciąży nam świadomość ilu ludzi nie zakładało w ogólne innej możliwości niż ta, że to właśnie Patrick Chan zostanie Mistrzem Olimpijskim. I jak głęboką nadzieję (a może i przeświadczenie), że tak się właśnie musi stać miał sam zainteresowany. 

Nie ma gorszego miejsca niż drugie. No może jeszcze czwarte. W obu przypadkach nieuniknione jest poczucie zawodu - bo przecież było się prawie, o mały krok od mistrzostwa, czy w tym drugim przypadku - od podium. Pozostaje rozczarowanie i nachalne myślenie "co by było gdyby..?". Bo nie czarujmy się, zawsze jest jakieś gdyby. Zasze coś można było zrobić inaczej, lepiej, a że nie da się już dowiedzieć czy to by wystarczyło, pozostają gdybania.

Pięć miesięcy po zdobyciu olimpijskiego srebra Patrick Chan deklaruje, że jeszcze nie oglądał nagrań swoich programów z Soczi i nie ma zamiaru tego w najbliższym czasie robić. Aż tak źle? Chan mógł zostać pierwszym kanadyjskim złotym medalistą olimpijskim w łyżwiarstwie figurowym, ale koniec końców musiał się obejść smakiem i zadowolić srebrem. I to w pewnym sensie dwukrotnie, bo przecież z zawodów drużynowych Kanada też wyszła ze srebrem. Sam mówi, że jest perfekcjonistą i gdyby oglądał swoje programy z Olimpiady nie umiałby dostrzec mocnych stron, skupiłby się wyłącznie na słabych elementach, a to nie przyniosłoby żadnych pozytywnych skutków. Pozostaje mieć nadzieję, że to 'lekkie rozczarowanie' (jak sam określa swoje uczucia) wyjdzie mu suma summarum na dobre, że wyjdzie z tego silniejszy, zahartowany i przestanie patrzeć na swoje olimpijskie doświadczenia widząc, że owszem zdobył srebrny medal, ale w gruncie rzeczy oznacza to ni mniej ni więcej tylko tyle, że przegrał złoty. 

sports.nationalpost.com
 
Nie on pierwszy i zapewne nie ostatni z Igrzysk Olimpijskich wyjechał "psychicznie pokiereszowany". Pytanie co dalej? Jak wykorzysta to doświadczenie. Na razie opuścił Mistrzostwa Świata w Saitame i zapowiedział już, że nie weźmie udziału w zawodach z cyklu Grand Prix w 2014 roku. Nie wiadomo jeszcze, czy zobaczymy go na jakichkolwiek zawodach w sezonie 2014/2015. On sam tego nie wie. Zasługuję na trochę odpoczynku - powiedział niedawno w wywiadzie (http://www.tsn.ca/figure_skating/story/?id=454726). Chcę po prostu pobyć trochę z przyjaciółmi na co nie miałem czasu w ostatnich miesiącach, pograć w hokeja, robić rzeczy, na które miałem ochotę od dzieciństwa, ale do tej pory brakowało mi czasu. To pomoże mi odnaleźć motywację, żeby wrócić do łyżwiarstwa. Jeśli poświęcę kolejne cztery lata życia łyżwiarstwu, to potrzebuję najpierw czasu, żeby odetchnąć, pomyśleć na serio o swoim życiu, zaplanować je tak jak sam chcę, a nie jak oczekują tego ode mnie inni

sports.nationalpost.com



Oby w tym planie znalazło się jeszcze trochę miejsca dla łyżwiarstwa, bo chyba trudno nie zgodzić się, że gdyby Patrick Chan zrezygnował na dobre, to łyżwiarski światek byłby wybrakowany, zrobiłoby się jakoś tak smutniej.

środa, 2 lipca 2014

Wszystkiego najlepszego Johnny!

Znany nam wszystkim bardzo dobrze ze swych budzących kontrowersje zachowań, stylu ubierania, czy ogólnie sposobu bycia Johnny Weir kończy dziś całe 30 lat! Kto by pomyślał, że czas tak szybko leci.
epichaila.tumblr.com

Cóż można o Johnnym wyjątkowego powiedzieć? Zaczął jeździć mając 12 lat, po zainspirowaniu się obejrzanym w telewizji występem Oksany Baiul, a jak wiadomo, większość łyżwiarzy zaczyna trenować od około 4 roku życia. Po niecałym roku skakał już skoki potrójne, które do najłatwiejszych nie należą. Później było już tylko lepiej. W sezonie 2007/2008 zajął nawet 3 miejsce na Mistrzostwach Świata, nie wspominając o tym, że dwa lata wcześniej na Olimpiadzie był na pozycji 5, co jak na o tyle krótszy okres trenowania w porównaniu do innych wskazuje na wrodzony talent.

Johnny wniósł wiele do łyżwiarskiego świata. Jego styl jazdy był, a właściwie jest oryginalny i ciekawy, zawsze ma też fascynujące pomysły co do strojów. Oprócz łyżwiarstwa nagrał też piosenkę, kręcił programy telewizyjne dotyczące swojego życia, napisał książkę i udzielał się jako model. 
lustralboy.com

Z pewnością łyżwiarski świat nigdy nie zapomni o Johnnym, który wciąż zaskakuje nas swoimi nietypowymi pomysłami na różnego rodzaju galach. A dziś cała ekipa Blazing Blades życzy Johnny'emu wszystkiego najlepszego z okazji urodzin i żeby przez wiele jeszcze lat zachwycał nas swoimi występami!

niedziela, 15 czerwca 2014

Tanith Belbin mówi "tak"

We wtorek (10 czerwca 2014) Charlie White oświadczył się Tanith Belbin. A ona powiedziała tak! Choć nie można być całkiem pewnym czy akurat we wtorek. W każdym razie, tego dnia Charlie zdał raport z tego ważnego w ich życiu wydarzenia na Instagramie. 
www.people.com

Nie mógłbym prosić o ładniejsze tło dla najważniejszych momentów naszego życia. Hashtag powiedziała tak!!!

Tanith Belbin podobno nie przejmuje się faktem częstych założeń ludzi, że Charlie White i Meryl Davis są parą. Nie zasmuca jej nawet to, że wiele komentarzy pod zdjęciem na Instagramie, to lamenty, że to nie Meryl właśnie zaręczyła się z Charliem.

Ona to rozumie. W 2006 roku zdobyła srebrny medal ze swoim partnerem - Benjaminem Agosto. Wszyscy ludzie uważali, że się ze sobą spotykają. To coś nieuniknionego dla par tanecznych. Jej zrozumienie bardzo ułatwia mi życie.

Michal wraca

www.facebook.com
Szóstego czerwca  czeski łyżwiarz Michal Brezina ogłosił, że wraca do swojego poprzedniego trenera Karela Fajfra. W związku z tym przenosi się z powrotem do Europy, a dokładniej do Oberstdorfu położonego w Niemczech. Jeszcze dwa lata temu, przenosząc się do New Jersey, żeby trenować z Viktorem Petrenko, mówił: Po prostu poczułem, że potrzebuję czegoś nowego. Trenowałem w Oberstdorfie przez sześć lat. Nigdy nie powiedziałbym, że moi trenerzy (Karel Fajfr i Petr Starec) byli źli lub cokolwiek; byłem drugi po krótkim na MŚ, więc wszystko było dobrze. Po prostu poczułem, że potrzebuję zmiany.

Ponadto, był także bliżej swojej dziewczyny, Allison Reed, co z pewnością nie było bez znaczenia. Musiał się jednak przystosować do tego, że nagle dzielił lodowisko z innym łyżwiarzem, a mianowicie z Johnnym Weirem, choć do tej pory trenował sam. Mimo wszystko, nawet to go cieszyło, uważał to za dodatkową motywację podczas treningów.

Widocznie Michal ponownie poczuł potrzebę zmiany, a może raczej potrzebę powrotu na stare śmieci. Nie mogę się doczekać powrotu do Oberstdorfu, żeby ponownie zacząć trenować z moim trenerem - mówi. Chcę podziękować Viktorowi Petrenko za  jego rady i przewodnictwo. Jest cudownym trenerem i pozostajemy w bardzo dobrych stosunkach.

wtorek, 3 czerwca 2014

Historia pewnego Czecha, czyli Tomas Verner we własnej osobie

Dzisiaj o Tomasie. Tomasie Vernerze. Dlaczego? Z bardzo prostej przyczyny. Dziś właśnie przypadają jego 28. urodziny. 

Tomas, podobnie jak wielu innych łyżwiarzy "z jego pokolenia" (że tak przewrotnie ich zaklasyfikujemy) należy do grona tych łyżwiarzy, którzy sezonem 2013/2014 zakończyli karierę amatorską. Innymi słowy, wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że więcej na zawodach Czecha nie zobaczymy. I choć bywało z nim różnie, to będzie nam go zdecydowanie brakowało.

Tego, że bywało różnie nie trzeba chyba nikomu, kto choć troszkę śledził zawody łyżwiarskie w ostatnich latach, specjalnie udowadniać. A kto nie wierzy, wystarczy, ze przyjrzy się rezultatom Czecha na zawodach w latach 2007-2014. Na Mistrzostwach Świata najwyżej udało mu się wspiąć na 4. miejsce w 2007 i potem w 2009 roku. Poza tym bywał tak 21., jak 10. Do wyboru, do koloru. Na Mistrzostwach Europy szło mu zdecydowanie lepiej. Po raz pierwszy jako poważny pretendent do podium objawił się w Warszawie w 2007 roku, gdzie zajął drugie miejsce przegrywając tylko z Francuzem Brianem Joubertem. W kolejnym sezonie nie dał się już na Mistrzostwach Europy Joubertowi pokonać. Nie tylko jemu zresztą, bo w 2008 roku w Zagrzebiu Tomas wywalczył swój pierwszy (i jak się potem okazało także jedyny) tytuł Mistrza Europy. Niestety nie powtórzył już  tego sukcesu i w kolejnych latach zajmował z dość szerokiego spektrum, bo od 11. w 2013 roku, poprzez 3. i 5. odpowiednio w 2011 i 2012, 10. w 2010, 6. w 2009 i wreszcie 7. miejsce w 2014 w Budapeszcie. Skąd taka huśtawka? Trzeba by pytać samego zainteresowanego, ale to co na pewno miało tu istotne znaczenie to stres. Dało się to bardzo wyraźnie zauważyć przed programem dowolnym podczas ME w Budapeszcie w tym sezonie. Po rozgrzewce, kiedy Czech czekał na swoją kolej, by wyjechać na lód było wyraźnie widać, z jak silnym stresem się zmagał. W pierwszej połowie programu dowolnego wydawało się, że udało mu się nad tym zapanować i jechał naprawdę świetnie, tylko potem, kiedy wydarzył się ten nieszczęsny bardzo nieudany piruet wydawało się, że Tomas nie wytrzymał już napięcia. I ten właśnie jego program dowolny zapadł nam chyba najbardziej w pamięć, bo podchodząc do niego Verner miał ogromne szanse na medal. Cóż...jak by to ująć...life is brutal...and ful of zasadzkas.Na szczęście w czasie Gali nie wydawało się, żeby Czech był specjalnie załamany wydarzeniami dnia poprzedniego. 

Za co najbardziej Tomasa Vernera cenimy i zapamimętamy? Zdecydowanie za poczucie humoru, które uwidaczniało się szczególnie w programach pokazowych (ale nie tylko wtedy). Za ciekawe programy i za emocje, jakich dostarczał nam, za każdym razem, kiedy coś szło jakoś nie tak jak powinno było. Przede wszystkim jednak za bycie Tomasem Vernerem i robienie wszystkiego po swojemu iw sobie tylko właściwym stylu.

I za jeszcze jedno... Najbardziej przerażający kolorystycznie strój do programu krótkiego. Ten oto właśnie:
Tomas Verner, program krótki, ME Warszawa 2007


Przyznam bez bicia, ze dużo się nad tym strojem zastanawiałam, ale nie zrozumiałam do dziś dlaczego właśnie różowa koszula i ten naramienny szlajfek koloru jaskrawozielonego. Dlaczego taki stój Tomas wybrał do programu wykonywanego do Toccaty i Fugi Bacha? Cóż, co kryło się za tym wyborem pewnie się już nie dowiemy, ale niewątpliwie w moim prywatnym rankingu na najbardziej przerażające połączenie kolorystyczne ten strój wiedzie prym.

I z takim to miłym akcentem ekipa Blazing Blades łączy się w najlepszych życzeniach urodzinowych dla Tomasa! Sto lat Tomas!
Nic dodać, nic ująć ;-)