Została jeszcze ostatnia rzecz do opisania, a mianowicie, jak skończyła się rywalizacja par tanecznych.
Właściwie, to uważam, że wszystkie trzy pierwsze pary można by uznać za złotych medalistów, ponieważ ich różnice punktowe to zaledwie 0.02 między pierwszym i drugim miejscem oraz 0.04 między drugim, a trzecim miejscem, co daje nam 0.06 między pierwszym, a trzecim. Fascynujące, że po tym wszystkim nie pozabijali się nawzajem, bo takie drobne różnice są najbardziej bolesne ;).
Z pewnością zaskoczeniem byli Rosjanie, faworyci Mistrzostw. W programie krótkim z niewiadomych powodów Elena postanowiła dać skopa Nikicie akurat podczas twizzli. Ciekawe, czym aż tak się jej naraził? ;> W każdym bądź razie, wytrąciło go to z równowagi i już nie zdążył odrobić straty, w związku z czym stracili bardzo dużo punktów. I tak oto po krótkim Elena Ilinykh i Nikita Katsalapov byli na miejscu piątym i mimo że po dowolnym byli na pierwszym, w ogólnym rozrachunku dało im to tylko miejsce czwarte. Mamy nadzieję, że następnym razem Elena będzie bardziej łaskawa dla swojego bogu ducha winnego partnera.
www.facebook.com
Zabawne, że po samym programie dowolnym kolejność jakby całkiem się odwróciła. Po krótkim na pierwszym miejscu byli Włosi Anna Cappellini i Luca Lanotte, na drugim Kanadyjczycy Kaitlyn Weaver i Andrew Poje, na trzecim Francuzi Nathalie Pechalat i Fabien Bourzat. Po dowolnym na drugim byli Francuzi, na trzecim Kanadyjczycy, dopiero na czwartym Włosi. Najlepsze jest to, że w sumie, to nie zmieniło kolejności na podium i w końcu złotymi medalistami zostali Włosi, srebrnymi Kanadyjczycy, brązowymi Francuzi. Ci ostatni liczyli na tych zawodach na dużo więcej, ale były to jakieś pechowe zawody dla Francuzów.
I tak oto kończy się sezon, a wielu zawodników żegna się z nami, niektórzy już się pożegnali. Nie wiem jak inni, ale ja będę rzewnie płakać, ponieważ większość z tych osób towarzyszy mi (na ekranie) praktycznie od najwcześniejszych lat dzieciństwa i czuję się z nimi bardzo związana emocjonalnie, nawet jeśli nie za bardzo za kimś przepadałam.
peanuts.wikia.com
Oczywiście będziemy pilnie śledzić ich dalsze losy i różnego rodzaju pokazy, w których będą występować, ale to już nie to samo... ;)
Są takie utwory i motywy muzyczne, które na zawodach łyżwiarskich goszczą regularnie i pojawiają się z zadziwiającą wręcz częstotliwością. Tak to wychodzi, że w sezonie olimpijskim powroty do starych, dobrych kawałków są jeszcze częstsze niż zwykle. Wiadomo, ludzie najbardziej lubią to, co znają. Strategia zdaje się więc być całkiem niezła. Idealnie w ten trend wpisał się Yuzuru Hanyu ze swoim programem dowolnym do Romea i Julii Nino Roty. Można by nawet stwierdzić, że w jego przypadku ta strategia sprawdziła się genialnie - w końcu złoto na Olimpiadzie i Mistrzostwach Świata w jednym sezonie to nie lada osiągnięcie. To tak trochę pół żartem pół serio, bo choć wiadomo, że znany i wpadający w ucho kawałek muzyczny może znacząco wpłynąć na odbiór całego występu zawodnika, to nie da się ukryć, że znaczenie ma też to, co poza muzyką zostanie zaprezentowane. Wróćmy jednak do Yuzuru, bo w tym przypadku sprawa jest o tyle ciekawa, że Japończyk w rolę Romea wcielił się już po raz drugi.
Jak było z Romeem i Julią wie prawie każdy. Tragiczna historia pierwszej miłości kończąca się śmiercią kochanków. Kluczowe jest stwierdzenie pierwsza miłość. Wiadomo, pierwsza miłość zdarza się tylko raz.
Yuzuru Hanyu w rolę Romea wcielił się po raz pierwszy w programie dowolnym w sezonie 2011/2012. Wtedy była to muzyka z filmu Romeo+Juliet (reż. Buz Luhrmann).
Yuzuru Hanyu Romeo i Julia 1.0 (muzyka Craig Armstrong, sezon 2011/2012)
Jako siedemnastolatek był wręcz idealnym kandydatem do tej roli, co dodatkowo dodawało uroku i siły przekonywania całemu programowi. Spora część fanów pewnie z dużym entuzjazmem przyjęła Yuzuru jako idealnego Romea. Zresztą tamten program naprawdę miał w sobie "to coś". Może właśnie świeżość, bezkompromisowość i siłę pierwszej miłości? Z całą pewnością było to "to coś", czego w programie dowolnym w sezonie 2013/2014 zabrakło. No bo Proszę Państwa Romeem można być tylko raz, tak jak pierwszą miłość można przeżyć tylko raz. I nawet jeśli w tym sezonie Yuzuru wykonywał program dowolny do innego Romea i Julii, to wciąż jednak starał się być tym samym Romeem.
Yuzuru Hanyu Romeo i Julia 2.0 (muzyka Nino Rota, sezon 2013/2014)
Nie przeczę, że program dowolny Japończyka w tym sezonie jest naprawdę dobry. Mimo wszystko decydując się na "wcielanie się" po raz drugi w tę samą postać, nawet jeśli tak naprawdę muzyka była inna niż dwa lata temu, nie da się uniknąć porównań. A moim skromnym zdaniem w porównaniu Romeo i Julia 2.0 wypada dużo słabiej niż Romeo i Julia 1.0.
Starszy o dwa lata Yuzuru może i wciąż nadałby się na Romea, ale w jego programie brakuje tej świeżości, którą wyraźnie wyczuwało się w sezonie 2011/2012. Zdaje się, że te dwa lata (a może dwa lata i nowy trener) nauczyły Romea kalkulować na chłodno, co i kiedy najbardziej opłaca się wykonać, by zdobyć jak najwięcej punktów. Wersja 1.0 miała w sobie charakterystyczną dynamikę, poszczególne elementy idealnie oddawały charakter muzyki, a wydzielenie spokojniejszej, bardziej refleksyjnej części programu oddzielającej od siebie dwie pozostałe, bardziej dynamiczne pozwalało Japończykowi zaprezentować w pełni kunszt choreografa i umiejętność interpretacji muzyki przez zawodnika. Wporównaniu wersja 2.0 pod względem choreografii wypada dużo słabiej. Brak tu różnorodności, oryginalności. Jak się zaczyna tak też trwa przez cały program, brak większych różnic, które oddawałyby zmieniający się w czasie ponad 4 minut trwania programu nastrój muzyki. Owszem, program jest naszpikowany trudnymi technicznie elementami i pod tym względem na pewno wypada lepiej niż Romeo i Julia 1.0, ale tylko pod tym. Zdecydowanie jest to godny podziwu przykład wykorzystania zasad przyjętego systemu oceniania i skalkulowania programu na osiągnięcie maksymalnej możliwej liczby punktów. Cel został osiągnięty, medale zdobyte, ale do znudzenia będę powtarzać, że czegoś mi w tym wszystkim brakowało.
Dodatkowo przy okazji warto wyciągnąć na światło dzienne jeszcze jeden ciekawy fakt. Romeo i Julia Nino Roty nie raz i nie dwa służył za podkład muzyczny w programach łyżwiarzy figurowych, ale patrząc na wersję Yuzuru Hanyu nie sposób nie pomyśleć o innym, wcześniejszym programie dowolnym do tej właśnie muzyki. Chodzi mi o program Sashy Cohen z sezonu 2005/2006. Poza muzyką te dwa programy łączy bowiem jeszcze jeden szczegół (dość spory jak na szczegół), a mianowicie choreograf. Oba programy były choreografowane przez Davida Wilsona i pewne cechy wspólne widać wyraźnie.
Sasha Cohen Romeo i Julia (muzyka Nino Rota, sezon 2005/2006)
Co najbardziej rzuca mi się w oczy? Przede wszystkim kombinacja piruetów w pierwszej części programów wykonywana w obu przypadkach dokładnie do tego samego motywu muzycznego (Sasha Cohen mniej więcej około 1:20 min programu, Yuzuru Hanyu po sekwencji kroków, około 2:00 min nagrania), podobnie sprawa się ma jeśli chodzi o sekwencję spiral u Sashy i sekwencję choreograficzną u Yuzuru. Kto uważny z całą pewnością zauważy.
Morał? Konkluzja? Niech każdy sam zdecyduje, co o tym wszystkim myśleć.
Ja tym bym przestrzegła wszystkich nieostrożnych, że odgrzewany dobry jest tylko bigos. A odgrzewany Romeo może się okazać ciężkostrawny.
Tegoroczne Mistrzostwa Świata w Saitamie, w obliczu nieobecności królującego nieprzerwanie od trzech lat na najwyższym stopniu podium Patricka Chana, miały wyłonić nowego Mistrza Świata. Jak miało być tak też się stało. Nowym Mistrzem Świata został Yuzuru Hanyu. Zaskakujące? Chyba niezbyt... Chociaż po programie krótkim solistów zapowiadało się, że jeszcze może być ciekawie. Pierwsze miejsce trochę niespodziewanie zajmował Tatsuki Machida (98.21 pkt), drugie Javier Fernandez (96.42), Yuzuru Hanyu był dopiero trzeci tracąc do pierwszego miejsca niemal 7 punktów (91.24), a zaraz za nim (89.08) był Tomas Verner. Ten ostatni niestety na zawirowaniach w programie dowolnym stracił najwięcej i zakończył rywalizację dopiero na 10. miejscu. Szkoda, ale wszyscy wiedzą, że Tomas potrafi zaskoczyć w ten sposób. Albo pojedzie genialnie, albo ... .
No dobrze, ale wróćmy do samego podium. Skład pierwszej trójki pozostał po programie dowolnym taki sam jak po krótkim, zmieniła się jednak kolejność. Jak już wspomniałam złoty medal zdobył Yuzuru Hanyu wskakując z trzeciego na pierwsze miejsce. Co zabawne wyszło to dokładnie tak, że Yuzuru wskoczył na pierwsze miejsce "spychając" Tatsuki i Javiera odpowiednio na drugą i trzecią pozycję. I w ten oto sposób Japończycy zdominowali podium w kategorii solistów podczas tych Mistrzostw Świata, które nomen omen odbywały się w Japonii. Na dodatek Yuzuru Hanyu został pierwszym po 12 latach zawodnikiem, który w jednym sezonie zdobył złoto na Olimpiadzie i na Mistrzostwach Świata. Cóż, jak wieść gminna niesie, gospodarzom pomagają nawet ściany.
Żaden z medalistów nie pojechał swojego programu czysto. U każdego pojawiły się ciut większe lub ciut mniejsze niedociągnięcia. Yuzuru i Tatsuki wykonali po dwa poczwórne skoki, Javier trzy. Wszyscy trzej mieli po pięć skoków w drugiej części programu, korzystając tym samym z "bonusu" punktowego. Wszyscy mieli podobne trójkombinacje, piruety i sekwencje kroków ocenione na najwyższe poziomy wykonania (Level 3 lub 4), dodatkowo bardzo zbliżone oceny za komponenty (Yuzuru 91.42, Tatsuki 90.20, Javier 91.18). I wszystko jest może i pięknie, ale nie pasuje mi jedna rzecz. Dlaczego Yuzuru skończył zawody z przewagą aż 11.6 nad Javierem..? Czy jego program dowolny był aż o tyle lepszy technicznie, że mając po krótkim stratę 5.16 punktu do Hiszpana i ostatecznie zwyciężył z nim z przewagą przekraczającą 6 punktów? Niech to pozostanie materiałem do przemyśleń.
Solistki skończyły drugą część rywalizacji jakiś czas temu. Złotą medalistką (po raz trzeci w swojej karierze) została Mao Asada. Cóż... Nic dodać, nic ująć. Nawet mimo doboru muzyki (nie przepadam za programami do koncertów fortepianowych) od jej jazdy nie dało się oderwać oczu. No i jest jedyną solistką wykonującą podczas tych zawodów potrójnego Axla. Zdaje się też, że jest to kolejna osoba, która zamierza zakończyć swoją karierę. Jeśli tak naprawdę jest, to bardzo miły akcent pożegnalny.
news.xin.msn.com
Na kolejnych miejscach sprawy trochę się pokomplikowały. Carolina Kostner spadła na trzecie miejsce, a po samym programie dowolnym nawet na... szóste! A wszystko dlatego, że, potocznie mówiąc, zaliczyła jedną glebę i skoczyła tylko pojedynczego loopa i flipa. Ponadto, w miejscu kombinacji podwójnego Axla i potrójnego toe loopa, skoczyła tylko 2 - 2. Na szczęście chroniła ją bardzo wysoka ocena za komponenty i przewaga z programu krótkiego. Dzięki temu Carolina, kolejna osoba, której mówimy adios, nie spadła poniżej trzeciego miejsca. Bardzo się z tego cieszymy, bo jej programy w tym sezonie były naprawdę piękne i świetnie dopracowane. To zresztą dla niej brązowy sezon. Brąz na Mistrzostwach Europy, Świata i Olimpiadzie.
www.snowalps.com
Na drugiej pozycji wylądowała Mistrzyni Europy, Julia Lipnistkaia. Ona także zaliczyła upadek, ale poza tym, nie popełniła większych błędów i jej program był jak zwykle ładny, a ona po raz kolejny pokonywała jakiekolwiek bariery ludzkiego ciała, wyginając się pod niemożliwymi kątami.
www.facebook.com
Ciekawym faktem jest to, że najwyższą ocenę techniczną po programie dowolnym uzyskały Polina Edmunds i Anna Pogorilaya, kolejne utalentowane 15-latki które zajmują dopiero 8 i 4 miejsce. W dodatku w pierwszej dziesiątce (a nawet ósemce!) znajdują się wszystkie trzy Amerykanki. Natomiast strasznie żal mi Francuzki, która jakoś kompletnie rozsypała się w swoim programie, jak nie ona i wywaliła się aż cztery razy. Mam nadzieję, że nie załamie się po tym wydarzeniu i na następnych zawodach będzie już świetna.
Pierwsze medale w Japonii zostały już przyznane w konkurencji par sportowych. Złotymi medalistami zostali po raz piąty w swojej karierze Aliona Savchenko i Robin Szolkowy. To godne podziwu zwycięstwo będzie także miłym akcentem honorującym całokształt ich kariery.
"Niemcy" zdobyli przewagę aż 9 punktów nad następną parą. Trudno się zresztą dziwić; oba ich programy były świetne i dobrze wykonane. Mieli też czaderskie stroje (szczególnie w programie dowolnym do "Dziadka do orzechów"), pewnie zaprojektowane przez Alionę :).
Na drugim miejscu wylądowali Ksenia Stolbova i Fedor Klimov. To dla nich srebrny sezon! Srebro na Mistrzostwach Europy, srebro na Olimpiadzie i na koniec srebro na Mistrzostwach Świata. Warto też zaznaczyć, że były to ich pierwsze podejścia do Olimpiady i Mistrzostw Świata. Po programie dowolnym pokonali będących po programie krótkim na drugim miejscu Kanadyjczyków 5 punktami. W końcu ich program dowolny do muzyki z "Rodziny Addamsów" jest naprawdę powalający. Pojawiły się oczywiście drobne, acz ledwie zauważalne błędy, ale dopracowanie szczegółów, szybkość jazdy, ogólnie całość jest zachwycająca.
Kanadyjczycy obronili swoją zeszłoroczną, trzecią pozycję. Meagan zaliczyła upadek po jednym ze skoków. Poza tym incydentem ich program był całkiem przyjemny do oglądania i dobry, ale tak czy siak, w samych programach dowolnych przegrali z drugą kanadyjską parą, Kristen Moore-Towers i Dylanem Moscovitchem, którzy popisali się dziś naprawdę dobrym występem i tym samym wskoczyli na czwartą pozycję, strącając z niej Chińczyków. Ponadto, moim skromnym zdaniem, uważam, że Meagan i Eric mogli się bardziej dopasować do muzyki z "Alicji w Krainie Czarów" jeśli chodzi o stroje i zrobić je, a przynajmniej sukienkę, niebieskie ;).
Najgorsza rzecz przytrafiła się jednak Francuzom, Vanessie James i Morganowi Cipres. Ich prgram był świetny, elementy były świetne i prawdopodobnie byliby dużo wyżej, gdyby Morgan nie upuścił Vanessy w ostatnich sekundach programu, przy podnoszeniu. Wielkie szczęście, że Vanessie najwyraźniej nie stało się nic strasznego, była tylko mocno poobijana, ale podniosła się i nawet dała radę się uśmiechnąć.
Teraz z niecierpliwością oczekujemy rozstrzygnięcia w kategorii solistów. Pamiętajmy, żeby trzymać jutro kciuki od godziny 9 rano. No i jeszcze od około 3 w nocy, za pary taneczne.
Czy ktokolwiek spodziewał się, że program krótki wśród solistów zwycięży Tatsuki Machida?
Ktoś tam, gdzieś tam być może tak, ale przypuszczalnie większość zakładała, że liderem w tej konkurencji od początku będzie Mistrz Olimpijski Yuzuru Hanyu. No i psikus, bo Yuzuru zaliczył upadek w poczwórnym (niedokręconym zresztą) toeloopie, co spowodowało, że w klasyfikacji po programie krótkim zajmuje trzecią pozycję. Za wspomnianym Machidą i zajmującym na razie drugie miejsce Javierem Fernandezem. Na razie, bo jeszcze wiele może się wydarzyć. Pewne jest, że w Saitamie wyłoni się nam nowy Mistrz Świata, jako że obecny, czyli Patrick Chan, z udziału w zawodach zrezygnował, ale kto tym nowym Mistrzem zostanie? Poza zaskoczeniem w postaci nie tego reprezentanta Japonii na pozycji lidera, którego wszyscy się tam spodziewali jest jeszcze nie mniej zaskakujące czwarte miejsce Tomasa Vernera. Trzymam kciuki, żeby udało mu się wspiąć na podium. Ale z Tomasem nigdy nie wiadomo, raz pojedzie genialnie, a innym znowu razem cóż... Te Mistrzostwa Świata są ostatnimi w jego karierze więc taki sobie medal byłby z całą pewnością miłym akcentem na zakończenie.
Z miłych informacji - Maciej Cieplucha dostał się do programu dowolnego, po programie krótkim zajmuje 21. pozycję. Ze smutnych wieści - ani Kim Lucine, ani Viktor Pfeifer do programu dowolnego się nie zakwalifikowali. A z wyjątkowo smutnych wieści - Michal Brezina przy wykonywaniu potrójnego flipa nadwyrężył sobie dość mocno więzadła w stawie skokowym i z powodu kontuzji musiał wycofać się z dalszego udziału w zawodach.
Wielu łyżwiarzy zrekompensuje nam swoją nieobecność na Igrzyskach pojawiając się na Mistrzostwach Świata w Saitamie. Oczywiście bardzo cieszy nas między innymi możliwość ponownego obejrzenia występów Kima Lucine, który niestety był jednym z tych, którzy na Olimpiadę pojechać nie mogli. Osobiście entuzjazmuję się również obecnością Takahiko Kozuki. Pojawią się także Maxim Kovtun i, choć tylko jako substytuci, Sergei Voronov oraz Konstantin Menshov, czyli aktualni wicemistrzowie Europy. Zaskakującym jest, iż nie zobaczymy Florenta Amodio. Jedynym przedstawicielem Francji w konkurencji solistów będzie Chafik Besseghier. Poza tym, według wszelkich doniesień, po raz ostatni wystąpi Tomas Verner i prawdopodobnie także po raz ostatni (och nie!) Viktor Pfeifer. Z radosnych doniesień, francuska para taneczna Bourzat/Pechalat postanowiła jednak wystąpić ostatni raz na Mistrzostwach Świata. Wśród par sportowych będzie można oglądać również francuską parę Cipres/James oraz niemiecką Szolkowy/Savchenko i rosyjskich wicemistrzów olimpijskich Klimov/Stolbova. W konkurencji solistek pojawią się między innymi Carolina Kostner, Kaetlyn Osmond, Mao Asada, Julia Lipnistkaia, amerykanki Gracie Gold i Ashley Wagner.
Pomimo wyraźnych braków, najmniejszych chyba wśród solistek, które jednak w naszym gronie cieszą się (prawdopodobnie niezasłużenie) najmniejszym zainteresowaniem, nie ulega wątpliwości, że w Saitamie będzie się dużo działo. Można by to podsumować piosenką :).
A tak z pozostałych ciekawostek, to jest już informacją potwierdzoną, że Charlie White jest chłopakiem Tanith Belbin. Poza tym, złoci medaliści olimpijscy są wyjątkowo utalentowani muzycznie, gdyż Charlie potrafi grać na skrzypcach, a Meryl na flecie. :) Może kiedyś dadzą razem koncert na lodzie? :D