Translate this blog!

piątek, 28 lutego 2014

Tatiana i mężczyźni

Tatiana Volosozhar i Stanislav Morozov, czy może Tatiana Volosozhar i Maxim Trankov?

Od dłuższego czasu wiadomo, że Tatiana Volosozhar jest życiową partnerką Stanislava Morozova, swojego poprzedniego partnera w jeździe na łyżwach i aktualnie jednego z trenerów pary Volosozhar/Trankov. Nie jest tylko pewne, czy też są małżeństwem, czy to po prostu para od dłuższego czasu, ponieważ z różnych źródeł można ostatnio usłyszeć różne rzeczy. Myślę jednak, że można być pewnym, że Tatiana i Stanislav są razem i to od dosyć dawna.

Tymczasem ostatnio po świecie krążą pogłoski o rzekomym romansie Tatiany i Maxima. Czy między nimi istotnie coś iskrzy? Nie byłoby w tym nic dziwnego, w końcu od paru lat spędzają większość swojego czasu razem na tafli. Ich zachowanie mogłoby w sumie sugerować nieco bardziej zażyłe stosunki. Z drugiej strony każda para jest ze sobą blisko, bo jak już wspomniałam, spędzają ze sobą na lodzie ponad połowę życia, więc wręcz przymusowo muszą być bardzo zżyci. 

Cóż, Maxim Trankov mówi "Jesteśmy czymś więcej niż parą.". Ciekawe co też to oznacza. I jak reaguje na to trenujący ich Stanislav...

www.playerwives.com

czwartek, 27 lutego 2014

Złoto dla Rosji po raz pierwszy, po raz drugi, po raz trzeci i ....

Pierwsze w zawodach drużynowych, drugie w parach sportowych, trzecie w kategorii solistek. W czasie Igrzysk Olimpijskich w Soczi rosyjska batalia o złote medale zakończyła się ze zdecydowanie lepszymi rezultatami niż cztery lata temu w Vancouver. I jak to zwykle bywa nie wszystkim się to spodobało. Od początku pojawiały się głosy, że rosyjscy zawodnicy dostają w Soczi z lekka zawyżone oceny. Jednak mimo wszystko nikt nie wątpił, że w pełni zasłużyli na wygraną w zawodach drużynowych, prawa do złota nie podważano też w przypadku pary sportowej Volosozhar/Trankov, ale już wyraźnie słyszalne głosy niezadowolenia pojawiły się przy tym trzecim - złocie w konkurencji solistek zdobytym przez Adelinę Sotnikową. Do tej chwili nie wszyscy są zdania, że to właśnie ona powinna go była zdobyć. 
Skąd wątpliwości? Powodów przywołuje się kilka: że zbyt wysoka ocena za komponenty, że rosyjska sędzina (jednocześnie żona szefa Rosyjskiej Federacji Łyżwiarskiej) i ukraiński sędzia (kiedyś zawieszony w związku z "niewłaściwym zachowaniem" jeszcze przy okazji Olimpiady w Nagano, 1998), że Olimpiada w Rosji i tak zwane "gospodarskie sędziowanie", no i oczywiście, że to nie Yuna Kim zdobyła drugi w karierze złoty medal olimpijski. 
No więc jak to było z tym złotem solistek?

Źródło: http://www.icenetwork.com/
Po programie krótkim pierwsze trzy miejsca wyglądały tak: Yuna Kim (74.92), Adelina Sotnikova (74.64), Carolina Kostner (74.12). Jak widać wszystkie trzy zawodniczki miały bardzo wyrównane wyniki. Stąd też można się było spodziewać ciekawej walki o złoto w programie dowolnym. Dodatkowo kolorów zawodom dodał fakt, że Julia Lipnicka, na której zwycięstwo bardzo liczyli Rosjanie, po upadku przy potrójnym flipie wylądowała na 5 miejscu po programie krótkim tracąc prawie 10 punktów do trzech najlepszych i tym samym właściwie całkowicie tracąc szansę na złoto. Zgodnie z przewidywaniami w programie dowolnym działo się sporo. I to nie tylko wśród liderek, ale i tu zrobiło się gorąco, szczególnie gdy okazało się, że wbrew przekonaniu wielu osób złoto zdobyła Adelina Sotnikova, a nie Yuna Kim. Różnice punktowe pomiędzy trzema pierwszymi zawodniczkami po programie dowolnym znacznie się powiększyły. Adelina Sotnikova łącznie zebrała 224.59, Yuna Kim 219.11, (czyli prawie 5.5 mniej), a trzecia - Carolina Kostner - 216.73. Tak duża różnica pomiędzy Rosjanką i Koreanką faktycznie wydawała się dość dziwna, szczególnie na pierwszy rzut oka. Sotnikova zyskała ją głównie dzięki ocenie technicznej, ale to tym co wielu kuło w oczy od pierwszego momentu była jej ocena za komponenty. Yuna Kim otrzymała tu 74.50 punktu, Adelina Sotnikova 74.41. Wiadomo, że jest to ta dużo bardziej subiektywna składowa oceny, bo o ile poszczególne elementy techniczne da się dość dokładnie wycenić punktowo, to z takimi rzeczami jak interpretacja, choreografia czy wykonanie (ocenianymi w komponentach) jest już o wiele trudniej. I co poniektórzy zaczęli dowodzić, że Rosjanka nie zasłużyła na tak wysoką ocenę za komponenty programu, że brak jej tej płynności i dojrzałości, jaką prezentuje Koreanka. Pewnie każdy ma tu swoje zdanie i jednemu bardziej przypadnie do gustu styl tej, drugiemu innej zawodniczki. Nie zapominajmy jednak, że w skład oceny za komponenty wchodzi też choćby taki element jak umiejętności łyżwiarskie, a kiedy przyjrzymy się elementom wykonywanych w programach dowolnych przez obie zawodniczki, to zauważymy, że Sotnikova wykonała w 7 potrójnych skoków, podczas gdy Kim
 Źródło: http://www.icenetwork.com/
miała ich sześć, jako trudniejsze u Rosjanki oceniono też jeden z piruetów oraz sekwencję kroków. Wiadomo, że i taki argument nie wszystkich przekona, ale jeśli przypomnimy sobie występ Yuny Kim podczas Olimpiady w Vancouver (gdy zdobyła złoto), to trzeba przyznać, że chociaż tu w Soczi pojechała bardzo dobrze, to w porównaniu z tamtym występem wypadła jakoś tak...blado. Tak jakby brakowało jej tamtej energii, tempa jazdy, a może i motywacji. Dodatkowo od złota w Vancouver minęły cztery lata, podczas których Koreanka bardzo rzadko pojawiała się na zawodach i jako zawodniczka w zasadzie się w tym czasie nie rozwinęła. Jest zdecydowanie jedną z najlepszych łyżwiarek ostatnich lat, jednak podczas gdy jej umiejętności łyżwiarskie zdają się być na tym samym poziomie, co w 2010 roku, to Sotnikova rozwinęła się w ciągu tych czterech lat wyraźnie. 

Cała ta historia przypomina mi wywiad z jednym z sędziów łyżwiarskich, sprzed kilku lat, w którym podkreślał on, że w czasie Olimpiady sędziowie nie patrzą na zawodnika tylko i wyłącznie przez pryzmat tu i teraz, ale biorą pod uwagę jego występy w sezonach poprzedzających Igrzyska, dzięki czemu mogą docenić tych, którzy regularnie startują w zawodach, rozwijają się jako sportowcy, a nie tylko przyjeżdżają raz na cztery lata, żeby zdobyć olimpijski medal. Czy jest tak naprawdę, to wiedzieć mogą tylko sędziowie, podobnie jak to, co przeważyło w tym konkretnym przypadku. 
Szczerze mówiąc, to ja ze swojej strony nie mam nic przeciwko temu, że złoty medal zdobyła właśnie Sotnikova. Wątpliwości mam co do tego, czy jej ostateczna ocena faktycznie powinna była być aż o ponad 5 punktów wyższa niż Koreanki. Przypuszczam (ale jest to tylko i wyłącznie moje subiektywne zdanie!), że gdyby w programie dowolnym najpierw jechała Yuna Kim, a dopiero po niej Adelina Sotnikova, to ocena Rosjanki byłaby ciut niższa. 
A zostawiając już kwestię Rosjanka czy Koreanka dodam, że najbardziej ucieszył mnie brązowy medal Caroliny Kostner - jedynej spośród tej "starej gwardii", której udało się w końcu, po latach niepowodzeń, dobrnąć na olimpijskie podium. I tak jak do tej pory nie do końca pasował mi jej styl, to przekonała mnie do siebie całkowicie tym co pokazała na tej Olimpiadzie. 
Cóż, lepiej późno niż wcale ;-)

Źródło: http://www.icenetwork.com/

poniedziałek, 24 lutego 2014

Patrick Chan bez złota

Najsmutniejszą z najsmutniejszych rzeczy jest to, że Patrick Chan opuszcza Sochi bez złotego medalu i tytułu Mistrza Olimpijskiego. Moim (Naszym) zdaniem to bardzo niesprawiedliwe, ale nie jestem w tej ocenie całkiem obiektywna, gdyż Patrick Chan jest jednym z moich (naszych) ulubionych łyżwiarzy od początku jego startów w zawodach seniorów. 

Yuzuru Hanyu jest bez wątpienia dobrym łyżwiarzem, muszę nawet przyznać, że bardzo dobrym, ale czy jego występ w programie krótkim zasługiwał na aż 101 punktów z hakiem? Zaledwie kilka dni wcześniej pojechał ten sam program równie dobrze na zawodach drużynowych i otrzymał "zaledwie" 97,98 pkt.. Ponadto, czy łyżwiarz który wywalił się aż dwa razy i jeszcze potknął zasługuje na najlepszy wynik w programie dowolnym? Trzeba przyznać, że Patrick również popełnił parę błędów i nie wszystkie wykonane przez niego elementy były perfekcyjne. Mimo to, nie będę się dalej silić na obiektywizm i powiem wprost, że dla mnie Kanadyjczyk zawsze jest i będzie najlepszym łyżwiarzem na świecie, natomiast Yuzuru jest dobry, ale nie ma "tego czegoś" (nie ma też rysów twarzy i podejrzewamy go o bycie postacią 2d). Uważam, że Patrick Chan zasługiwał na złoto. Dodatkowo na trzecim miejscu znalazł się Denis Ten z Kazachstanu, który po programie krótkim był dziewiąty. Natomiast Javier Fernandez, który zajmował trzecie miejsce po programie krótkim, wylądował na czwartej pozycji ze zdecydowanie zbyt niskimi ocenami.

http://ax3battery.com/2014/02/16/sochi-2014-asians-awesome-figure-skaters/

Kiedy Hanyu pojawił się po raz pierwszy na zawodach seniorów, nawet go polubiłam, właściwie był mi całkiem obojętny, ale raczej w życzliwy sposób. Po prostu kolejny młody chłopiec wyglądający bardziej jak dziewczynka i wcale nieźle jadący, kto wie, co z niego wyrośnie. Potem jego styl podobał mi się coraz mniej i zaczęłam stwierdzać, ze on już chyba nigdy nie nabierze męskości. Cóż... Nikt tak jak Chan nie potrafi wczuć się w muzykę i to nie tylko poważną, a zarazem być tak świetnym pod względem technicznym. No, może poza Daisuke Takahashim :). No i nikt nie potrafi raz na jakiś czas zrobić czegoś równie zabawnego jak Patrick Chan, któremu na przykład pomyliły się miejsca na podium w 2010 roku i zamiast stanąć na drugim miejscu, stanął na trzecim :D. 

Teraz nie dość, że trzeba się pogodzić z niesłychanie bolesnym odejściem Daisuke Takahashiego i Briana Jouberta, którzy postanowili zakończyć karierę, trzeba również pogodzić się z faktem, że to nie Patrick Chan, trzykrotny Mistrz Świata i siedmiokrotny Mistrz Kanady doda do swojej kolekcji upragnione i wyczekiwane złoto olimpijskie. Lecz, jak to mówi Patrick "Jestem rozczarowany, ale życie toczy się dalej.".
Więc nie załamujmy się. Patrick, liczymy na Ciebie za cztery lata w PyeongChang!

niedziela, 23 lutego 2014

Soczi 2014 - i po Igrzyskach

Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Soczi można już uznać za zakończone i przyznaję bez bicia, że mamy małe zaległości w relacjach, przemyśleniach i komentarzach do tego, co też się wydarzyło. A że wydarzyło się sporo, to nie ulega wątpliwości. 

Na temat debiutujących w tym roku na Olimpiadzie zawodów drużynowych w łyżwiarstwie figurowym pisałam już całkiem sporo, choć wciąż naprawdę trudno ocenić czy wprowadzenie ich w takiej a nie innej formie jest trafionym pomysłem. Wydaje się, że sama inicjatywa jest dobra, ale najwięcej na temat ich sensowności z całą pewnością mieliby o powiedzenia sami zawodnicy. Niewątpliwie dla niektórych była to unikalna szansa na zdobycie medalu olimpijskiego, bo w konkurencjach indywidualnych nie mieli takiej szansy. I z tego punktu widzenia zawody drużynowe trzeba ocenić bardzo pozytywnie. Dodatkowo dla wielu było to coś jak "pierwsze koty za płoty" - zmierzenie się z występem na Olimpiadzie w tej konkurencji pomogło im nabrać pewności przed późniejszym indywidualnym starcie. Podkreślała to między innymi francuska solistka Mae Berenice Meite, której wyraźnie lepiej poszło właśnie w zawodach indywidualnych niż drużynowych. Z drugiej strony fakt, że te ostatnie odbywały się na samym początku i startujący w nich zawodnicy musieli zachować siły do startów indywidualnych wciąż wydaje mi się nie do końca trafionym pomysłem. Najdobitniej pokazał to chyba występ rosyjskiej solistki Julii Lipnickiej. Pojechała świetnie oba programy podczas zawodów drużynowych, ale nie poradziła już sobie tak dobrze w indywidualnych. Podobnie można by też spojrzeć na Jewgienija Pluszenkę, który wystartował w zawodach drużynowych, ale później musiał się wycofać z indywidualnych z powodu kontuzji. Chociaż prawdę mówiąc, to w jego przypadku można się było spodziewać takiego obrotu sprawy.

Oczywiście nie obyło się też bez teorii spiskowych. Jeśli ktoś jeszcze nie wie o co chodziło tym razem, to odsyłam tutaj. Co ciekawe zgodnie z tamtymi doniesieniami Rosjanie mieli mieć zapewnioną wygraną w zawodach drużynowych i parach sportowych, zaś Amerykanie w parach tanecznych. Sprawa jest tym bardziej zabawna, że dokładnie tak się poukładało. Ale czy ktoś ma wątpliwości, że słusznie?
  
Częściowo zawody ułożyły się tak, jak można było przewidzieć, ale zdarzyło się trochę niespodzianek (co tu ukrywać, nie zawsze pozytywnych). Teraz po zakończeniu na spokojnie przyjrzymy się poszczególnym wydarzeniom, postaramy się wyłowić co ciekawsze przypadki i oczywiście napisać coś niecoś tutaj.
Zatem cierpliwości! Prace trwają.  

poniedziałek, 17 lutego 2014

Program dowolny par sportowych - Soczi 2014

Sporo się wydarzyło w Soczi od zeszłej środy, kiedy to po programie krótkim par sportowych największe emocje budziło pytanie czy Tatiana Volosozhar i Maxim Trankov wytrzymają presję i zdobędą olimpijskie złoto, czy też dadzą się pokonać rywalom. 
Presję wytrzymali. Złoto zdobyli. To pozostaje poza wszelkimi wątpliwościami. A kto uważnie śledził ich dokonania w tym sezonie zauważył na pewno, że na okazję Igrzysk Olimpijskich Tatiana zmieniła strój do programu dowolnego. W Budapeszcie jej sukienka była zdecydowanie biała i z lekka innego fasonu (choć wciąż bardzo podobna do tej, w której wystąpiła tu w Soczi). Tak czy siak ta zmiana nie uchroniła ich przed małymi uchybieniami w programie dowolnym, ale też te małe uchybienia nie zniweczyły ich nadziei na złoto. Innymi słowy Rosjanie Tatiana Volosozhar i Maxim Trankov zakończyli Igrzyska w Soczi z dwoma złotymi medalami - pierwszym zdobytym w zawodach drużynowych i drugim w konkurencji indywidualnej. Na drugie miejsce podium wspięli się ich koledzy z reprezentacji - Ksenia Stolbova i Fedor Klimov, którzy dzięki temu do złota zdobytego drużynowo dołożyli srebro. Brązowy medal zdobyła para niemiecka - Aliona Savchenko i Robin Szolkowy, ale w ich przypadku nie obyło się bez problemów. Prawdę mówiąc, to spośród medalistów bezbłędny program wykonali tylko Stolbova i Klimov. Tatiana Volosozhar miała małe problemy w wyrzucanym loopie i w potrójnym Salchowie. Jeśli zaś chodzi o duet niemiecki, to Robin Szolkowy miał poważne kłopoty z potrójnym toeloopem na początku programu, a żeby mu nie było smutno, że tylko on był tym psującym, to Aliona Savchenko upadła w wyrzucanym Axlu w końcówce programu. W taki oto sposób zapewnili sobie odjęcie dwóch punktów i spore straty poza tym w ocenie technicznej, co w efekcie dało im czwarte miejsce po programie dowolnym, ale (szczęście w nieszczęściu) zapas punktów z programu krótkiego zapewnił im ostatecznie brązowy medal olimpijski. Drugi w ich karierze i chyba nikt nie ma wątpliwości, że jadąc do Soczi liczyli na nieco więcej. Z drugiej strony dwa brązowe medale olimpijskie to nie lada osiągnięcie. 
  

Tyle w telegraficznym skrócie u par sportowych, a o tym co wydarzyło się u solistów i co zrobił Plushenko napiszemy już niebawem! 

środa, 12 lutego 2014

Soczi 2014 - pary sportowe

Niedostatek złotych medali po ostatniej Olimpiadzie Rosja zaczęła nadrabiać dość szybko zdobywając pierwszy w historii Zimowych Igrzysk Olimpijskich złoty medal w zawodach drużynowych. 

Źródło: http://www.sochi2014.com/en/news-russia-wins-first-gold
Na drugim miejscu zawody zakończyła (nie da się zresztą ukryć, że zgodnie z przewidywaniami) drużyna Kanady, a brązowy medal zgarnęli Amerykanie. 
To było w niedzielę, a tymczasem mamy już środę i program krótki par sportowych za sobą. Na dodatek wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to znowu Rosjanie staną na najwyższym podium (tak, tak, węszący spiski mogą wspomnieć niedawną plotkę, zgodnie z którą taki wynik powinien być "zapewniony"). Chyba, że w programie dowolnym Tatianie i Maximowi powinie się noga, podobnie jak było w czasie Mistrzostw Europy w Budapeszcie. Wtedy uratowała ich niebagatelna przewaga ponad 12 punktów po programie krótkim i wycofanie się pary niemieckiej. Tym razem wyprzedzają przeciwników o niecałe 5 punktów, a Niemcy raczej nie myślą o rezygnacji. Zresztą Aliona Savchenko i Robin Szolkowy raczej bez walki się nie poddadzą i wciąż mają szanse namieszać Rosjanom w ich planach, co do olimpijskiego złota. Kto jeszcze ma szansę na miejsce na podium? Wygląda na to, że druga rosyjska para Ksenia Stolbova i Fedor Klimov, a może "weterani" z Chin Qing Pang i Jian Tong? A może jeszcze ktoś zupełnie inny..? Przekonamy się niebawem, bo już dzisiejszego wieczoru!

niedziela, 9 lutego 2014

Zmiany w składach drużyn - finał zawodów drużynowych

Drugi etap finału zawodów drużynowych już się rozpoczyna. Na początek mamy program dowolny solistów, zaraz po nim zmierzą się solistki, a całość zawodów rozstrzygną tym razem pary taneczne. 
Zanim jednak to nastąpi zróbmy szybki rzut oka na zmiany, jakie zostały dokonane w składach poszczególnych drużyn.
Zacznijmy od liderów, czyli Rosji. Tutaj mamy tylko jedną zmianę, w parach tanecznych. W tańcu dowolnym zamiast duetu Bobrova/Soloviev wystąpią srebrni medaliści tegorocznych Mistrzostw Europy - Elena Ilinykh i Nikita Katsalapov. W drużynie kanadyjskiej zamiast Patricka Chana program dowolny pojedzie Kevin Reynolds. Amerykanie zdecydowali się na dwie zmiany, obie w kategoriach indywidualnych: zamiast Jeremy'ego Abbotta zobaczymy Jasona Browna, wśród solistek wystąpi Gracie Gold. W drużynie włoskiej jedna zmiana - Carolina Kostner, która wprowadziła Włochów do finału ustąpi w programie dowolnym miejsca Valentinie Marchei. Piąta reprezentacja - drużyna Japonii - szykuje podobnie jak Amerykanie dwie zmiany w kategoriach indywidualnych. Zatem już nie Yuzuru Hanyu i Mao Asada, a Tatsuki Machida i Akiko Suzuki.